Steins;Gate 0

Podjęcie się kontynuacji niesamowitego anime Steins;Gate zakrawało na pomysł skazany na porażkę.

Rozpoczynająca się iście sielankowo historia grupki przyjaciół z Akihabary niezupełnie roztropnie eksperymentujących z technologią podróży w czasie, płynnie przechodząca w thriller science-fiction wciąż jest jedną z najlepszych i najbardziej wzruszających historii, jakie poznałem.

Po co dopisywać kolejny rozdział do opowieści, której kulminacja teoretycznie blokuje kolejne? A jeśli nie dopisywać, co można zrobić w tej sytuacji?

Spin-off. Tym jest Zero – opowieścią poboczną, wyjaśniającą w szczegółach skomplikowany gambit kończący oryginalną serię, pozwalający bohaterom odnaleźć upragniony cel, wydawałoby się niemożliwy do osiągnięcia.

Jak na jednosezonowy spin-off, Zero jest bardzo ambitne (ciężko się dziwić, biorąc pod uwagę jak obszerną ilość tematów i wątków porusza visual novel, na którym jest oparte).

Nowych postaci, wątków i twistów fabularnych jest multum. Gorzej, że w pewnym sensie za dużo, chyba nie zaplanowano serii najlepiej – niektóre wątki wydają się być niedokończone, rozumowanie postaci nie zawsze przekonuje, a samo science-fiction, pomimo pewnych intencjonalnych absurdów nieźle podbudowane w oryginale, tutaj czasem wydaje się balansować na krawędzi zarówno zrozumienia, jak i logiki.

Przed twistami nie uchroniła się też narracja. Z racji ich znacznej ilości nastrój anime zbyt często się zmienia. Gdy czujemy się odpowiednio wciągnięci w jeden wątek, ten nagle znika, a inny go wypiera. O ile ma to pewien sens w przypadku zabawy w zmiany linii czasowych w innych sytuacjach potrafi zmęczyć.

I nie da się niestety ukryć, że brakuje w narracji pewnego stabilnego układu, dzięki któremu oryginał był taki dobry.

Niemniej, jestem zadowolony z tego, że mogłem zobaczyć więcej przygód Okabe Rintaro, nawet jeśli nie na tym samym poziomie. Nowe anime wprowadza ciekawe spojrzenie na wojenną przyszłość, rozwój technologii, a także odpowiada na pewne pytania oryginału… dodając, oczywiście, swoje. Nowe postacie da się polubić, nawet jeśli nie dorównują w moim odczuciu oryginalnej ekipie.

Ogółem: 7/10

Znów się będę zastanawiać, czy nie dać szansy oryginalnym visual novelom. Podobno wiele bolączek fabularnych/logicznych jest w nich rozwiązanych, a dodatkowo mają jeszcze więcej wątków/historii/różnych zakończeń… Ale wpierw chyba spróbuję jeszcze raz z anime Robotics;Notes (to samo uniwersum co Steins;Gate), zwłaszcza iż w jego nadchodzącej kontynuacji jedną z głównych postaci ma być Daru.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *